poniedziałek, 20 lipca 2015

Miedź w towarzystwie zieleni



W dzisiejszym poście chciałam pokazać w jaki sposób wykonałam makijaż z poprzedniego posta.


* * *

Wbrew pozorom wcale nie jest tak łatwo malować się i lustrzanką strzelać sobie selfie i to bez statywu i wężyka :-(

Chcę również dodać, że jest to mój pierwszy post poświęcony makijażowi krok po kroku - chyba udało się aparatem uchwycić jakość i odzwierciedlić kolory, tym razem toważyszyło mi światło dzienne .


Mam nadzieję wzbudzić  wasze zainteresowanie i pokazać, że makijaż wcale nie jest taki skomplikowany!!



Inspiracja 

Makijaż tak, jak wspominałam w poprzednim poście zainspirowany kolorystyką szala (House) jaki owinęłam wokół głowy. Jest to propozycja dla tych odważniejszych pań, które lubią podkreślać ciut mocniej swoje oko :-)

Dla kogo?!

 Posiadaczki brązowych, piwnych oraz zielonych oczu a także rudzielce typy kolorystyczne jesieni - nie jest to w zasadzie reguła, ponieważ po dobraniu odpowiedniego odcienia z danego koloru, można by się wpasować się w zasadzie w każdy typ urody/typ kolorystyczny.


Jak wykonać ?




Zależało mi aby w tym makijażu uzyskać efekt "ostrych" końców, dlatego w tym celu użyłam zwykłej samoprzylepnej taśmy klejącej. Rzeczywiście znacznie ułatwia to proces całego tworzenia makijażu.

Zaczynam od nałożenia palcem zielonego pigmentu Inglota. Cień nakładam aż do załamania powieki a nawet ciut ponad, robię to dość niechlujnie, bardziej skupiam się na dokładnym wklepaniu produktu.


Kolejnym ważnym krokiem jest roztarcie załamania, w tym celu puchatym pędzelkiem bardzo delikatnie blenduję "twardą" granicę.



Na środek ruchomej powieki nakładam przepiękny miedziano-pomarańczowy cień (Inglot157). Za pomocą małego pędzelka staram się delikatnie wtopić w zielony odcień tak, by nie było widocznych odcinających się granic po między nimi.


Dolną poowiekę zaznaczam tym samym miedzianym cieniem, natomiast w wewnętrzny  kącik wklepuję złocisty cień (Inglot 102), rozświetlając wewnętrzny kącik. Pod i nad łuk brwiowy nakładam bialą, miękką kredkę i rozcieram ją języczkowym pędzlem.


Na dolną powiekę dokładam zielonego pigmentu łącząc się z połyskującą miedzią. Oczywiście ważnym elementem jest tu czarny eye-liner. Bardzo nie chciałam uzyskać mocno odznaczającej się czerni dlatego dodatkowo delikatnie palcem wklepałam nasz zielony pigment w miejsce kreski by załagodzić efekt.


Na koniec rzęsy tuszujemy, znacznie lepszy efekt otrzymamy doklejając tu sztuczne rzęsy, ja niestety ich nie miałam tego dnia. 

Nakładam podkład, korektor, bronzer i róż - jak zwykle.
Na usta wędruje delikatna pomadka w odcieniu nude.

  Trik
Przy tego typu makijażach dobrze jeśli zostawisz nałożenie podkładu na koniec, dzięki czemu ewentualne  osypane cienie będziesz mogła zebrać wacikiem zwilżonym płynem micelarnym.


A oto efekt końcowy.