czwartek, 1 maja 2014

Nowości kosmetyczne

Zauważyłam, że tegorocznej wiosny moja cera bardzo cierpi z powodu przesuszenia, praktycznie żaden kosmetyk nie radził sobie z zapewnieniem jej dostatecznego poziomu nawilżenia. Dyskomfort ten zauważyłam nie tylko na twarzy, ale na całym ciele włącznie z przydatkami (włosy, paznokcie).

Zaczęłam poszukiwania odpowiednich produktów, takich, które w większym stopniu sprostają moim wymaganiom, a muszę przyznać, że bardzo kręcę nosem w szczególności, jeśli chodzi o kosmetyki.


Moja strategia:

Krok 1 : złuszczyć, wygładzić,

Krok 2 : nawilżyć, odżywić,

Krok 3 : upiększyć, utrzymać efekt


W związku z powyższym na pierwszy ogień poszedł peeling. Jest do dla mnie jeden z ważniejszych etapów w pielęgnacji. Po długich poszukiwaniach tego właściwego odnalazłam faworyta: 


YASUMI sugar body scrub – TOPAZ GLAMOUR (45zł)



Ja wybrałam zapach pomarańczy, jest on dla mnie niesamowicie energetyzujący. Muszę przyznać, że peeling jest bardzo „mocny” i świetnie radzi sobie z martwym naskórkiem jest to zasługa kryształków cukru. Gliceryna zostawia na skórze delikatny film dzięki czemu skóra jest delikatna i miękka w dotyku natomiast olej z pestek słonecznika działa regenerująco. Olej annato i witamina E to silne antyoksydanty dzięki czemu spowalniane są procesy starzenia się skóry. Dodatkowo rozmaryn który działa antyseptycznie i antycelulitowo – czy to nie brzmi kusząco??



Warto również dodać że Yasumi proponuje kilka alternatyw zapachowych, według mnie świetna jakość w dobrej cenie.








Gdy moje ciało jest już dokładnie oczyszczone i wygładzone czas na kosmetyk o którym dawno myślałam i zdecydowałam się na jego zakup. Mimo długiego czasu jaki spędziłam  buszując wśród drogeryjnych półek decydowałam się na:


BIELENDA Drogocenna Mgiełka Arganowa samoopalająca 2 w 1 (16.99zł)
 

Coraz większymi krokami nadchodzi lato a co za tym idzie odsłonięte ciało. Przyznaję, że nie jestem zwolenniczką solariów a na opaleniznę na słońcu najzwyczajniej nie mam czasu. Dlatego postanowiłam sięgnąć po samoopalacz, jedni zachwalają inni narzekają, ja postanowiłam przekonać się na własnej skórze :)

Producent informuje nas, że opalenizny możemy spodziewać się już po 1 godzinie.  Jestem bardzo ciekawa efektów, jakie przyniesie  ze sobą produkt.






Przechodząc do skóry twarzy potrzebowałam czegoś naprawdę silnego. 


Koncentrat ceramidowy [skoncentrowane ceramidy] – DZIAŁANIE SZOKOWE (259zł)

Produkt ma przywracać optymalną równowagę nawilżenia i nadawać łuszczącej się skórze jednolitość. Zajmuje się najgorszym dyskomfortem suchej i cienkiej skóry, który jest spowodowany nie tylko naturalną kruchością niektórych rodzajów skóry ale często rezultatem uszkodzeń spowodowanych agresywnymi produktami do higieny osobistej, stresem, zanieczyszczeniami środowiskowymi, nadmierną ekspozycją na promienie UV oraz zimną lub gorącą pogodą

Składnikami aktywnymi są tu czyste ceramidy (1-3-6 II) oraz 51+3 51+3 HYALU COMPLEX  i kompleks Hydra-gene.



(51+3 HYALU COMPLEX™ takie oznaczenie znajdziemy na każdym kosmetyku Diego dalla Palma jest to zarejestrowany znak towarowy RVB SKINLAB)

Nasze magicznie brzmiące 51+3 to:

20 aminokwasów
16 witamin
6 pierwiastków śladowych i minerałów
3 kwasy nukleinowe
4 ceramidy
2 osmo-protektory komórkowe
3 kwasy hialuronowe

Produkt zalecany dla cer bardzo suchych, kruchych, łuszczących się, nawet dla osób z łuszczycą oraz cerą atopową, alergiczną. Skład bardzo wartościowy przekonał mnie do nabycia produktu. Jest to serum, dlatego trzeba je połączyć z odpowiednio dobranym kremem.

Ja zdecydowałam się na dwa kremy, taki na dzień który sprosta warunkom atmosferycznym z odpowiednim SPF oraz na noc który zajmie się regeneracją mojej cery.


Yasumi Sun Cream High protection SPF 30 ( 39zł)

 



Krem ma 30 ml, i jest w bardzo zgrabnej tubce, dzięki czemu mogę nosić go zawsze ze sobą ( a o to mi chodziło ) W składzie znajdziemy antyoksydanty olejku z Acai, borówek oraz malin. Czysta wit E zapobiega foto-starzeniu. Kwasy Omega 6 i 9 oraz NNKT pochodzące z orzechów brazylijskich. Osilift jest to ekstrakt z owsa organicznego, ( przez co kremu nie powinni używać osoby nietolerujące glutenu) SPF 30 wg mnie jest optymalnym miejskim filtrem. Dodatkowo piękny zapach przypomina mi że lato już tuż, tuż. Warto dodać, że produkt ma cięższą konsystencję, świetnie sprawdzi się jako produkt bazowy np. jako baza pod podkład, lub jako baza pod inny ulubiony krem.



Moją nocną alternatywą jest 


LIRENE dermo program City Protect ( pierwszy krem przeciw zmarszczkowy) (18zł)



Składniki mają zneutralizować szkodliwy wpływ czynników zewnętrznych na skórę czyli  klima, i suche powietrze, spaliny oraz stres. Wzmacniają barierę ochronną naskórka, zabezpieczając komórki przed uszkodzeniami. Wykazują wszechstronne działanie przeciwzmarszczkowe, zapewniając komfort i ogólną poprawę kondycji skóry.
Formuła kremu hamuje proces łączenia się białek z cukrami (glikację), co zapobiega usztywnianiu się struktury białek budulcowych, dzięki czemu skóra pozostaje jędrna i sprężysta. Bardzo przyjemny zapach wpisuje się w moje gusta za co krem otrzymuje dodatkowy plusik i konsystencja która również mi odpowiada bo nie jest zbyt lekka.

Na zakończenie 


DERMIKA maseczka bionawilżająca (6zł)





Z racji że bardzo lubię gdy kosmetyk ma w składzie algi od razu wzięłam produkt z półki.  Producent zapewnia nas, że poziom nawilżenia utrzymuje się do kilkunastu godzin po użyciu .

Nie zapomniałam o włosach 


ORGANIX Brazilian keratin therapy (39.90 zł)


Spray ochronny wzbogacony o olejek kokosowy ( piękny zapach) oraz bogata w proteiny keratynę. Organiczny olejek awokado i masło kakaowe. Ma zabezpieczać włosy przed wysokimi temperaturami. 





HEROME Nail Hardener Extra Strong (Odżywka do paznokci) (35zł+wysyłka)




Jako, że moje paznokcie są bardzo osłabione postanowiłam zainwestować I zakupić coś lepszego. Jedna z moich klientek bardzo zachwalała tę odżywkę ( jej paznokcie były naprawdę mega mocne) dlatego i ja postanowiłam skusić się na ten kosmetyk. Czekam z niecierpliwością, aż kurier zapuka do moich drzwi z paczką.







A wy jak dbacie o swoją cerę?